czwartek, 14 kwietnia 2011
;//
Napiszę o tym tutaj, bo muszę to w końcu komuś przekazać. Znajomym nie mogę, bo nie zrozumieją, Jula jest bezstronna, a Kasia będzie po stronie Risy. Risa to moja przyjaciółka, bardzo ją lubię, ale dzisiaj mnie wkurzyła.. Niedawno odbył się konkurs filmowy na film o ciszy i hałasie. Miałam kręcić go z chłopakami z klasy i Julką. Pierwsza scena nie wymagała udziału chłopaków, więc poszli do domu. Nie mieliśmy kamery, więc poprosiłam Risę, żeby kamerowała wyjątkowo tą scenę, a w napisach końcowych będą dla niej szczególne podziękowania. Wciągnęłyśmy w film Kasię, a gdy nakręciłyśmy już tę scenę, chciałyśmy kręcić następną i następną. Aż w końcu zdecydowałyśmy, że nakręcimy film same z ekipą filmową w składzie: ja, Risa, Kasia, Jula i Martyna, gdyż doskonale radzimy sobie bez chłopaków. Ok. Ale trzeba było tą wiadomość im przekazać.. Oczywiście zrobiłam to ja. Nic się nie stało, ale stworzyłyśmy sobie konkurencję. No, ale nie będę o wszystkim opowiadać. Powiem tylko tyle, że: ja byłam reżyserką, pomysłodawczynią i twórcą naszej grupy, Risa była kamerzystką i montażystką, a Kasia, Martyna i Jula aktorkami. Dzisiaj na szkolnym apelu były wyniki. Pierwsze miejsce zajęli Szlifier i Eryk - zaiste.. typowy reportaż. I ten wywiad z Mieszkiem... Żenada. Ale ogólnie robiło to dobre wrażenie. Potem wyczytano wyróżnienia, a więc jedno z nich dostał film pt. "Cisza wśród nas". Okazało się, że to mój film, chociaż nazwałam go inaczej, a mianowicie: "Hałas wokół nas", ale mniejsza o to, Risa zmieniła nazwę.. W końcu zorientowałam się, że chodzi o mój film. Risa była tak zajęta rozmową z Kasią, że nic nie słyszała. Musiałam ją i resztę zawołać, żeby przyszli. Jako reżyserka filmu dostałam dyplom dla całej grupy. Problem w tym, kto go przechowa w domu. No więc wyszło na mnie, no bo w końcu jestem głównym autorem filmu. Ja w tym czasie na apelu miałam heppening, więc Risa, jeszcze wtedy miła, powiedziała: "Daj, potrzymam ci dyplom przez ten czas." Chciałam go od niej odebrać na matmie, a ona: "Nie! Ja biorę ten dyplom! Należy mi się, bo to ja do drugiej w nocy składałam ten film!". Pomińmy fakt, że gdyby chciała złożyłaby go wcześniej;/ Kasia powiedziała, że Risa nam skseruje te dyplomy, żeby wszyscy je mieli. Ja nie chcę kserówki! Powinnam dostać oryginał. Nie chcę dostać czarno-białego ksero: Masz, ciesz się, że wogóle coś dostałaś. Nie! Wcale nie zależy mi tak bardzo na tym całym dyplomie, niech sobie go weźmie! Ale chodzi mi o sam sposób w jaki się zachowała Risa. Mogłaby poprosić, czy jej dam ten dyplom, albo chociaż zapytać: "Mogę ten dyplom ja wziąć? Napracowałam się przy składaniu." Ale nie.. Trzeba było użyć lekkiego podstępu. Ale nie mówmy w tej sytuacji o podstępie, bo go nie było, ale o lekkiej głupiej mądrości. Po prostu: była cwana. Wzięła dyplom pod pretekstem "przechowam ci go, a potem oddam", a potem oszustwo... Ale cóż... Nie mogłam tego powiedzieć Risie, bo byśmy się pokłóciły i by się na mnie obraziła, a nie chcę tego, bo to moja przyjaciółka, ale chamsko się zachowała. Napisałam to tu, bo miesza się to w mojej głowie z ważniejszymi sprawami, więc chciałam to gdzieś przenieść.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz