Ejj żal mi gościa i tyle;/ Dzisiaj byłam na koszu w mojej sql, jak zawsze we wtorek, dokładniej w godz. 17:00-18:00. Wszystko było ok, nawet Nina się nie wykłócała, jak to zwykle robi. Po koszu przybierałyśmy się w szatni. Kujon wyszedł wcześniej. Jako ostatnie w szatni zostałyśmy ja, Martyna i Ania. Ja się tylko przebierałam no i z nimi gadałam, a one najwidoczniej miały głupawkę albo coś, bo piły wodę i wypluwały ją na ściany, sufit i podłogę. Był syf w ch**... Wszystko było mokre i wgl. Ale przynajmniej było śmiesznie;) Potem przyszedł ten debilny woźny i zaczął nas opie**alać za to, że jest taki syf i pie**olił coś, że zawsze "po nas" jest tak brudno..;/ Jeszcze nas straszył, że pójdzie z tym do dyrektora i że powie trenerowi, żeby nas zawsze sprawdzał po wyjściu z szatni. A najlepsze jest to, że ja tam nic nie robiłam, ale dobra.. Żal mi go po prostu. Nie ma nic do roboty, nudziło mu się xD Nasz trener jest spoko i nie obchodzi go to, czy robimy syf, czy nie, bo w końcu on tam się nie przebiera. Doszłam do wniosku, że oprócz dyrektora, babki od sklepiku i niektórych nauczycieli, pracownicy w naszej szkole są do dupy;/ Zwłaszcza woźny i sprzątaczki..
EDIT: Nie dość, że z tego powodu jestem zła to jeszcze, jak napisałam to wszystko za pierwszym razem to nagle się usunęło i musiałam to pisać jeszcze raz, trochę pozapominałam, więc jest w skrócie.
PS.: Godzina zepsuta..;/ Napisałam to o 21:58.
wtorek, 19 kwietnia 2011
Powrót.
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale nie miałam czasu. Wczoraj wróciłam do szkoły po chorobie. Jak na złość musiałam zachorować w piątek i wyzdrowieć w niedzielę wieczorem (oglądając X-Factor ;) -posiada moce uzdrawiające xD), żeby w poniedziałek musieć iść do szkoły..;/ No ale było w miarę ok;) A dzisiaj... Ostatni dzień szkoły!! To znaczy jutro też idę do szkoły, ale nie mam lekcji tylko jedziemy na rajd nad Rusałkę. Mam nadzieję, że będzie fajnie. W końcu oddam Martynie bilety xD W obecnej chwili daję rady Patrycji. Jest smutna, więc ją pocieszam. Martyna dostała się do szkoły!! Cieszę się, bo ona się cieszy, bo poszła tam gdzie chciała. Tylko teraz niestety jest problem z jej wyjazdem do Berlina. Chciałabym, żeby się znalazło wolne miejsce, bo fajnie by było z nią jechać (ja jadę).
PS.: Znowu coś się zje*ało z godziną na blogu;/ ;/ Jakby co to napisałam ten post o 21:35.
PS.: Znowu coś się zje*ało z godziną na blogu;/ ;/ Jakby co to napisałam ten post o 21:35.
sobota, 16 kwietnia 2011
W końcu! :)
Dzięki Kasia!! :):) W końcu udało mi się zmienić godziny postów na blogu. Dzięki Kasi:) To ona powiedziała mi jak to zrobić, jako jedyna z czytających (wtajemniczona piątka*) wiedziała jak. Starsze posty mają złe godziny i nie dziwcie się, że jest 02:00, 04:00, bo nie pisałam tego w nocy;) Dobra godzina zaczyna się od poprzedniego posta, teraz już będzie wszystko ok.
* wtajemniczona piątka - 5 osób, razem ze mną, które znają adres tego bloga, a oto kolejność:
-Ja
-Martyna
-Zuzia
-Risa
-Kasia
Adres bloga otrzymują tylko wybrane i upoważnione osoby. Dziękuję Wam za dyskrecję:)
* wtajemniczona piątka - 5 osób, razem ze mną, które znają adres tego bloga, a oto kolejność:
-Ja
-Martyna
-Zuzia
-Risa
-Kasia
Adres bloga otrzymują tylko wybrane i upoważnione osoby. Dziękuję Wam za dyskrecję:)
Porządki z blogami...
Gadałam dzisiaj na gg z Kasią. Wysłała mi ona link do mojego bardzo starego bloga, na którym pisałam dziwne rzeczy, zupełnie nieaktualne. Śmiałyśmy się z tego razem, aż w końcu stwierdziłam, że muszę z tym wszystkim zrobić porządek. Często zakładałam blogi (najczęściej o Stardoll), na których pisałam tylko 1-2 notki i zapominałam o nich, nie chciało mi się więcej pisać. Dzisiaj weszłam po kolei na wszystkie te blogi i napisałam na nich, że nie prowadzę już tych blogów i polecam konto na Stardoll;) Usunęłam też niektóre stare, niepotrzebne posty. W końcu uporządkowałam to wszystko. Jestem obserwatorem wielu blogów, ale od teraz będę zajmować się wyłącznie tym, bardzo go polubiłam. Myślę, że nie nadaję się do pisania bloga o Stardoll (co innego Kasia;)), ale wolę pisać historie z mojego życia i inne "duperele". To mi lepiej wychodzi.
piątek, 15 kwietnia 2011
"Moda" na mangę i anime...
Moje trzy koleżanki z klasy są prawdziwymi mangistkami. To znaczy jedna z nich, z tego co wiem, ogląda tylko anime, ale powiedzmy, że wszystkie są zafascynowane Japonią. Od niedawna Patrycja cały czas chodzi za Risą, jedną z nich. Chce się z nią za wszelką cenę zakolegować i na siłę przypodobać. Przymila się do niej, jak tylko się da. One wogóle do siebie nie pasują i nie mają z sobą żadnych wspólnych tematów ani zainteresowań. Korzystając więc z ciekawych pasji Risy, Patrycja próbuje nawiązać z nią kontakt. Na każdej przerwie i na lekcjach też, podchodzi do niej, zagaduje i wypytuje się o mangę bądź anime. Risa odpowiada jej na pytania, żeby nie być niemiła, ale zwierzała mi się wiele razy, że za nią nie przepada. Patrycja chce po prostu przypodobać się wszystkim po kolei, żeby mieć jak najwięcej znajomych. Niby to moja przyjaciółka, ale coraz częściej zaczyna mnie wkurzać, ostatnio się nawet pokłóciłyśmy, myślałam, że na zawsze, ale różnie bywa. Risa i Kasia nie chcą, aby manga stała się modna. To jest kultura i zaangażowanie, tylko dla wielkich fanów. Risa nie pozwoli na to, by Patrycja zaczęła czytać mangę (bo nawet nie wie jak xD), ale coś do tego zmierza. Oby jej się odechciało japońskiej kultury w ramach mody, bo już wszystkich zaczyna wkurzać.
??
Nie wiem czemu, ale mój ostatni post (którego napisałam przed chwilą), ma godzinę 00:59. To dziwne. Może ktoś mi powie, jak to naprawić? Na kompie mam dobrą godzinę, a na blogu jest dopiero po północy. Chciałabym to jakoś naprawić, ale nie wiem jak..
Być zła, czy zadowolona?
Podałam adres tego bloga Zuzi. Z tego, co mówiła, bardzo jej się spodobał. Teraz przysłała mi na gg adres swojego bloga, którego przed chwilą stworzyła. Powiedziała, że ją tym zainspirowałam, czy coś w tym stylu. Nie wiem, czy mam być zadowolona, że ją natchnęłam, czy zła, że ode mnie ściąga. Raczej to drugie, ale nie chcę się z nią kłócić. Złość szybko mi minie (mam nadzieję). Dlatego napisałam to tutaj, bo gdybym tego tu nie napisała, musiałabym to komuś teraz powiedzieć, a że dostępna w godzinach lekcyjnych jest tylko Zuzia (no i chłopak, któremu tego raczej nie powiem), wolałam przekazać to w internecie.
Adres jej bloga: http://cos-dodac-cos-ujac.blogspot.com/
Adres jej bloga: http://cos-dodac-cos-ujac.blogspot.com/
..
No i nie poszłam do szkoły. Szkoda:( Ale trudno, jakoś przeżyję.. Nie mogłam przecież pójść do szkoły w takim stanie (to samo co wczoraj). Gadam na gg z Zuzią, która też jest chora, siedzę na Pet Party i piszę na bloga. Trochę się nudzę.. Czekam aż reszta skończy lekcje, żeby mieć więcej osób do rozmowy. Mam tylko nadzieję, że ... nie będzie mnie napastować! xD Martyna wie o co chodzi:) Charlie chyba też się nudzi. Cały czas tylko leży, przeciąga się, wstaje, wskakuje na parapet i tak w kółko. Czekam też na 16.55. Na tvn będzie wtedy "Sędzia Anna Maria Wesołowska". Wiem, że to głupie, ale teraz jest taka fajna sprawa do rozwiązania. To znaczy sprawa, jak sprawa. Ale zaczęło się to w programie "Detektywi", który oglądałam. Tam powiedzieli, że dalszy ciąg będzie w "W11", więc oglądałam, bo chciałam wiedzieć, co dalej będzie. W "W11" powiedzieli, że dalszy ciąg będzie dzisiaj o 16.55 w "Sędzia Anna Maria Wesołowska" i tam zapadnie wyrok. Myślę, że to fajny pomysł, ale trochę naciągają ludzi do oglądania ich stacji. Ale mi to nie przeszkadza, bo i tak bym oglądała tvn, bo go bardzo lubię.
czwartek, 14 kwietnia 2011
Takie tam...
Więc... Z nudów napiszę jeszcze trochę;] Dzisiaj wzięłam ślub z moją przyjaciółką, Martyną. Oczywiście nie taki prawdziwy, tylko na Pet Party na nk. To taka gra, ale nie będę już o niej opowiadać. A więc przystało na tym, że wzięłam ślub xD I jest bardzo fajnie:) Wysyłamy sobie prezenty i wgl. A najlepsze jest to, że od teraz mieszkamy razem i mamy swój własny ogród miłości! :D Jest w nim drzewo miłości, które rośne dzięki zdobywanym punktom miłości, które dostajemy razem z Martyną za wręczanie sobie prezentów, odwiedzanie się itp. Ogólnie Pet Party to super gra! Oprócz PP uwielbiam też Stardolla. Żałuję tylko, że nie jestem teraz ss... Bardzo bym chciała, ale muszę zapłacić z komórki, a teraz nie mam nic na koncie.. Szkoda:( No, ale muszę się zadowolić samym Pet Party, bo na Stardollu bez ss nie ma nic do roboty. Na facebooku też ostatnio nic się nie dzieje. Działoby się, gdybym dodała nowe zdjęcia. Mam ich peeełnoo! I bardzo chciałabym je wstawić, ale niestety nie działa mi kabel usb..:( Jak już wcześniej pisałam jestem chora i raczej jutro nie pójdę do szkoły, no chyba, że jutro rano poczuję się lepiej. Martyna bardzo by chciała, żebym poszła, o ile się będę dobrze czuła oczywiście, bo inaczej nie będziemy się widzieć przez 3 dni. Ja też chciałabym pójść jutro do szkoły, między innymi z tego powodu, ale jak pójdę to będę musiała pisać, a raczej mówić ustnie sprawdzian z lektury, na którym mnie nie było. Boję się tego odpowiadania, bo nie jestem do końca przygotowana, ale cóż.. Jakbym jutro poszła do szkoły, to mam nadzieję, że jakoś sobie poradzę;)
Po wywiadówce...:)
Oh my gosh! Nie wiem jak to możliwe, ale nie mam tych jedynek z historii, o których wcześniej pisałam! :D To znaczy jedna jest poprawiona, a druga to wpadka! Mama wogóle nie jest zła i wszystko jest okay! :) Jedyne, co jest źle to to, że jestem chora...;/ Ale mam nadzieję, że szybko wyzdrowieję. ;)
Chorobowanie... Ale już w porządku:))
Jak wygląda mój dzień po powrocie ze szkoły? O tak:
Wróciłam, zjadłam obiad, położyłam się pod cieplutką kołderkę do cieplutkiego łóżeczka, przede mną tv, oglądam cały czas tvn (mój ulubiony program tv) no i siedzę na kompie, a tak właściwie leżę. No więc leżę tak, leżę, gadam na gg, wchodzę po kolei na wszystkie możliwe strony z nudów, no i piszę tego bloga. A co do chorobowania... Wypiłam dwie szklanki gorącej herbaty z miodem i cytryną. Mniam... Potem zjadłam 5 tabletek, popiłam je wodą i wypiłam syrop. Po chwili wypiłam duży kubek gorącego mleka z miodem, a od razu po tym szklankę gorącego soku malinowego z wodą. Ogólnie same GORĄCE napoje:) I ogólnie strasznie mi GORĄCO! Leżę w gorącym łóżku, pod gorącą kołdrą, ogrzewa mnie na kolanach gorący laptop, leży koło mnie gorący piesek, Charlie, piję gorące napoje i oglądam gorące rzeczy xD Nie no, to ostatnie to żart.
PS.: Z Martyną już na szczęście wszystko w porządku, baaardzo się cieszę;)
Wróciłam, zjadłam obiad, położyłam się pod cieplutką kołderkę do cieplutkiego łóżeczka, przede mną tv, oglądam cały czas tvn (mój ulubiony program tv) no i siedzę na kompie, a tak właściwie leżę. No więc leżę tak, leżę, gadam na gg, wchodzę po kolei na wszystkie możliwe strony z nudów, no i piszę tego bloga. A co do chorobowania... Wypiłam dwie szklanki gorącej herbaty z miodem i cytryną. Mniam... Potem zjadłam 5 tabletek, popiłam je wodą i wypiłam syrop. Po chwili wypiłam duży kubek gorącego mleka z miodem, a od razu po tym szklankę gorącego soku malinowego z wodą. Ogólnie same GORĄCE napoje:) I ogólnie strasznie mi GORĄCO! Leżę w gorącym łóżku, pod gorącą kołdrą, ogrzewa mnie na kolanach gorący laptop, leży koło mnie gorący piesek, Charlie, piję gorące napoje i oglądam gorące rzeczy xD Nie no, to ostatnie to żart.
PS.: Z Martyną już na szczęście wszystko w porządku, baaardzo się cieszę;)
Już lepiej...
Dobra... Trochę mnie poniosło. Już mi trochę lepiej, ale nadal jestem zła. Mam strasznie dużo rzeczy do zrobienia, ale nic nie chcę mi się robić, tylko nie mogę się oderwać od pisania bloga! Nie wiem, co się ze mną stało, nigdy nie lubiłam blogów. Teraz uważam, że tylko na nich mogę okazać to, co czuję. Pewnie pomyślicie, że jestem dzieckiem neo xD Ale to NIEPRAWDA. Już mi troszkę weselej i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej;) Jeszcze ta głupia prezentacja na infe do zrobienia... Więc biorę się w końcu do roboty.
Nawet internet pragnie mojej śmierci!
Więc tak... Nawet siedząc na kompie mam wrażenie, że wszyscy są przeciwko mnie. Dlaczego? Wchodzę na Stardoll'a, a tam reklama: "Nowy sklep z akcesoriami filmowymi i fotograficznymi już w Starplazie!". Jakby chcieli mnie zdołować filmem. Wchodzę na facebooka: "Konkurs filmowy już otwarty! Do wygrania....". Wchodzę na nk, a tam oczywiście..: REKLAMA! "Nowy film! "Żona na niby" w kinach od..." -ten film jest fajny, ale sam fakt, że jest FILMEM mnie denerwuje. Może pomyślicie, że jestem przewrażliwiona, ale mi się wydaje jakby wszyscy się zmówili! No bo sorry.. Wszędzie, gdzie nie wejdę jest coś związanego z filmem! Powoli się przyzwyczajam.
Chora...;((
Jeszcze tego brakowało!!! Nie dość, że mam straszny dzień to jeszcze zachorowałam! Boli mnie głowa, brzuch, gardło i mam zapchany nos! Teraz leżę pod kołdrą i pisze tego posta. MASAKRA... Proszę, niech już wszystko wróci do normy i niech jak najszybciej wyzdrowieję!!!
Wywiadówka...
Niee...!! Dzisiaj o 18.00 jest wywiadówka.. Idzie na nią moja mama. Dowie sie, jakie mam oceny. A ja nie powiedziałam jej o dwóch jedynkach z historii!! Nienawidzę historii, to najgorszy przedmiot szkolny, ale mam o tym nie wie. Pani od historii jest fajna, no ale te wszystkie daty, opisy i zdarzenia... MASAKRA... Jedną jedynkę udało mi się poprawić, a druga została... Są one za dwa sprawdziany! Drugą jedynkę oczywiście też poprawię, ale przed wywiadówką nie da rady.. Mama się o niej dowie..!! Będzie zła, strasznie... Dwie jedynki z jednego przedmiotu??!! Jeszcze w dodatku w mojej sytuacji... A najbardziej się wkurzy, że jej o tym wcześniej nie powiedziałam. To prawie tak jakbym ją okłamała... Mam nadzieję i modlę się, żeby nie była aż tak zła i żeby wszystko się udało wyjaśnić.
Co z Martyną?? :((
Drugi post na dzisiaj, trochę się rozpisałam. Dzisiaj w szkole było wszystko ok. Na infie siedziałam obok Martyny, mojej przyjaciółki. Było fajnie, jak zawsze. Na drugiej lekcji, angliku, lekcje miała Patrycja, więc siedziałam z Martyną. Też było wszystko ok. Na przerwie widziałam się z nią raz i także było wszystko ok. Potem... Na pozostałych lekcjach była jakaś dziwna. Zupełnie, jak nie Martyna... Zawsze jest zabawna, śmieje się i żartuje. Zapytałam się jej, co się stało. Powiedziała, że po prostu ma zły dzień, ale ciągnęłam dalej, bo wcześniej wszystko było w porządku. Byłam pewna, że coś jest nie tak.. Ale ona nie chciała nic więcej powiedzieć. Odprowadziłam ją na przystanek, zrezygnowana wiedziałam, że nic nie powie. Życzyłam jej tylko miłego dnia i żeby się nie smuciła, cokolwiek się stało. Pozostaje mi więc tylko mieć nadzieję, że jutro wszystko wróci do normy, a Martyna znowu będzie wesoła. Oby tak było...
;//
Napiszę o tym tutaj, bo muszę to w końcu komuś przekazać. Znajomym nie mogę, bo nie zrozumieją, Jula jest bezstronna, a Kasia będzie po stronie Risy. Risa to moja przyjaciółka, bardzo ją lubię, ale dzisiaj mnie wkurzyła.. Niedawno odbył się konkurs filmowy na film o ciszy i hałasie. Miałam kręcić go z chłopakami z klasy i Julką. Pierwsza scena nie wymagała udziału chłopaków, więc poszli do domu. Nie mieliśmy kamery, więc poprosiłam Risę, żeby kamerowała wyjątkowo tą scenę, a w napisach końcowych będą dla niej szczególne podziękowania. Wciągnęłyśmy w film Kasię, a gdy nakręciłyśmy już tę scenę, chciałyśmy kręcić następną i następną. Aż w końcu zdecydowałyśmy, że nakręcimy film same z ekipą filmową w składzie: ja, Risa, Kasia, Jula i Martyna, gdyż doskonale radzimy sobie bez chłopaków. Ok. Ale trzeba było tą wiadomość im przekazać.. Oczywiście zrobiłam to ja. Nic się nie stało, ale stworzyłyśmy sobie konkurencję. No, ale nie będę o wszystkim opowiadać. Powiem tylko tyle, że: ja byłam reżyserką, pomysłodawczynią i twórcą naszej grupy, Risa była kamerzystką i montażystką, a Kasia, Martyna i Jula aktorkami. Dzisiaj na szkolnym apelu były wyniki. Pierwsze miejsce zajęli Szlifier i Eryk - zaiste.. typowy reportaż. I ten wywiad z Mieszkiem... Żenada. Ale ogólnie robiło to dobre wrażenie. Potem wyczytano wyróżnienia, a więc jedno z nich dostał film pt. "Cisza wśród nas". Okazało się, że to mój film, chociaż nazwałam go inaczej, a mianowicie: "Hałas wokół nas", ale mniejsza o to, Risa zmieniła nazwę.. W końcu zorientowałam się, że chodzi o mój film. Risa była tak zajęta rozmową z Kasią, że nic nie słyszała. Musiałam ją i resztę zawołać, żeby przyszli. Jako reżyserka filmu dostałam dyplom dla całej grupy. Problem w tym, kto go przechowa w domu. No więc wyszło na mnie, no bo w końcu jestem głównym autorem filmu. Ja w tym czasie na apelu miałam heppening, więc Risa, jeszcze wtedy miła, powiedziała: "Daj, potrzymam ci dyplom przez ten czas." Chciałam go od niej odebrać na matmie, a ona: "Nie! Ja biorę ten dyplom! Należy mi się, bo to ja do drugiej w nocy składałam ten film!". Pomińmy fakt, że gdyby chciała złożyłaby go wcześniej;/ Kasia powiedziała, że Risa nam skseruje te dyplomy, żeby wszyscy je mieli. Ja nie chcę kserówki! Powinnam dostać oryginał. Nie chcę dostać czarno-białego ksero: Masz, ciesz się, że wogóle coś dostałaś. Nie! Wcale nie zależy mi tak bardzo na tym całym dyplomie, niech sobie go weźmie! Ale chodzi mi o sam sposób w jaki się zachowała Risa. Mogłaby poprosić, czy jej dam ten dyplom, albo chociaż zapytać: "Mogę ten dyplom ja wziąć? Napracowałam się przy składaniu." Ale nie.. Trzeba było użyć lekkiego podstępu. Ale nie mówmy w tej sytuacji o podstępie, bo go nie było, ale o lekkiej głupiej mądrości. Po prostu: była cwana. Wzięła dyplom pod pretekstem "przechowam ci go, a potem oddam", a potem oszustwo... Ale cóż... Nie mogłam tego powiedzieć Risie, bo byśmy się pokłóciły i by się na mnie obraziła, a nie chcę tego, bo to moja przyjaciółka, ale chamsko się zachowała. Napisałam to tu, bo miesza się to w mojej głowie z ważniejszymi sprawami, więc chciałam to gdzieś przenieść.
Początek...
Ciemny, prosty... Stworzyłam go, bo robię porządek w mojej głowie. Niepotrzebne sprawy, z którymi chcę skończyć napiszę tutaj.
Subskrybuj:
Posty (Atom)